eKsiazki.org Twoje centrum wiedzy o ePapierze i eBookach

15paź/11Wyłączony

Co zmieniłby polski Amazon?

Amazon

Amazon powoli podbija Europę. Po Wielkiej Brytanii i Niemczech, własny Kindle Store dostali niedawno Francuzi. Następni w kolejności wydają się być Hiszpanie, lokalny Kindle Store powinien też zostać otwarty w Portugalii (choć ten mógłby być obsługiwany przez oddział w Hiszpanii) i we Włoszech - bo takie języki są obecnie wspierane przez nowy Kindle 4. Nieśmiało zaczyna się mówić o otwarciu polskiej wersji Amazona, zastanawiamy się zatem, co zmieniłby polski Kindle Store.

Kindle z Polski i po polsku?
Jak pokazuje dotychczasowa praktyka, otwarcie lokalnego Kindle Store oznacza, że obywatele danego kraju nie muszą (a wręcz nie mogą) zamawiać go z Ameryki - zamiast tego robią to na miejscu. Nie ma więc powodów, by sądzić, że w przypadku Polski byłoby inaczej. W pudełku powinna się również znaleźć polska instrukcja obsługi, fakturę też mielibyśmy po polsku (co z pewnością ułatwiłoby wielu osobom wciąganie zakupu Kindla w koszty funkcjonowania firmy). Bardzo możliwe, że polski Kindle oferowałby nam także polskie menu - choć obsługa tego eCzytnika jest na tyle intuicyjna, że nie jest to przesadnie ważną opcją.

Polska cena?
Interesującym problemem jest cena naszego Kindla. W Wielkiej Brytanii płacą funtami, więc i w takiej walucie jest wyrażona cena Kindla. W Niemczech i Francji mamy strefę euro - i nie inaczej jest w Kindle Store. We wszystkich tych sklepach cena Kindla 4 oscyluje wokół 135-140$ (odpowiednio £89 i 99€). Po przeliczeniu na złotówki (i biorąc pod uwagę różnicę w stawce VAT) - wychodzi około 449 zł. Przyzwoita cena, zwłaszcza, że prawdopodobnie dostaniemy do niej darmową wysyłkę. Na pewno byłoby to taniej, niż gdybyśmy chcieli dalej kupować w Amazon.com, zwłaszcza teraz, gdy Amazon już w każdej sytuacji każe nam płacić VAT.

Wreszcie dużo eBooków?
Pomijając fakt nieco tańszego Kindla, lokalny Kindle Store jest marzeniem wielu ze względu na jego potencjalną ofertę. Amazon nie wchodzi na rynek oferując tysiąc czy dwa tytułów, z których połowa to darmowa klasyka, a druga połowa to tytuły w ePUB i PDF liczone osobno. Startując w Niemczech, Amazon zaproponował 25 tysięcy tytułów w tym języku (oczywiście pozycji nowych, bez klasyki), w tym 71 ze 100 książek z listy bestsellerów Spiegla. Podczas premiery we Francji zobaczyliśmy 35 tysięcy tytułów, w tym 28 z 30 z listy bestsellerów L’Express. W Polsce nawet 15 tysięcy tytułów byłoby pewnie ofertą 3-4 razy większą niż dotychczasowy dorobek polskich eKsięgarni.

Tanie eBooki?
Polityka cenowa Amazona jest niezwykle interesująca. Poprzez KDP, platformę publikacji na Kindle, pisarze i wydawcy mają dwie opcje podziału zysków: mogą dostać 35% od sprzedaży każdego swojego eBooka lub 70% od sprzedaży eBooków w wybranych krajach (a w pozostałych - 35%). Oczywiście każdy chciałby więcej niż mniej - ale każda róża ma kolce.

Zacznijmy jednak od pierwszej opcji. 35% ceny eBooka może dostać każdy publikujący w Amazonie - musi jedynie zmieścić swoją cenę w przedziale 0.99$ - 200$. Polscy wydawcy raczej nie powinni mieć problemów, by zmieścić się w tych widełkach. Jedyny wymóg - jeśli gdzieś rozdajesz swojego eBooka za darmo, Amazon może również bezpłatnie oferować Twoje dzieło. W przypadku, gdy Amazon dostosowuje cenę eKsiążki tak, by być najatrakcyjniejszym, prowizja i tak będzie naliczana od ceny oryginalnej. Wzór na prowizję jest zatem prosty: 0.35 * cena okładkowa.

Opcja 70% prowizji nie jest już taka pobłażliwa. Widełki cenowe są znacznie mniejsze - wydawca lub autor musi zmieścić się w przedziale 2.99$ - 9.99$ (2.60€ - 8.69€ w przypadku Kindle Store we Francji i Niemczech). Do tego Amazon odliczy koszt transferu (1 megabajt w Amazon.fr i Amazon.de kosztuje 0.12€).

To nie wszystko. eBooki nie mogą pochodzić z domeny publicznej, a wydawca/autor musi je udostępnić do sprzedaży Amazonowi wszędzie tam, gdzie ma do nich prawa. W przypadku, gdy Amazon będzie dostosowywał cenę do innych sklepów, prowizja zostanie naliczona od nowej ceny netto, pomniejszonej o koszty transferu publikacji.

Oczywiście 70% nie dostaniemy od każdego zakupu, a jedynie od tych, które zostaną dokonane w jednym z krajów, gdzie Amazon oferuje podwyższoną stawkę (są to generalnie te kraje, które są obsługiwane przez lokalne Kindle Store, gdybyśmy więc dostali własny Kindle Store, to konsumenci z Polski zapewne byliby również objęci tą promocją). Wzory na prowizję są następujące: 0.70 * (cena okładkowa - koszt transferu) oraz, w przypadku dostosowania ceny: 0.70 * (dostosowana cena - podatek i koszty transferu).

Niestety, druga opcja oznacza dla konsumentów to, iż mogą oni nie dostać specjalnie tanich eBooków - przeliczając na złotówki europejskie widełki Amazona otrzymujemy przedział od 11 do 37 złotych, co nie jest zbyt imponujące. Jedynym pocieszeniem może być fakt, że cena takiego eBooka nie może być wyższa niż 80% ceny okładkowej dowolnego wydania papierowego.

Zainteresowani mogą dodatkowo obejrzeć pełną tabelkę przedziałów cenowych w KDP i porównanie dwóch opcji prowizji (materiały Amazona, dostępne w języku angielskim).

Jak z domenami?
Amazon jest przywiązany do swojego adresu, zmienia tylko domenę na taką z końcówką narodową. W Polsce nie będzie inaczej - Amazon jest właścicielem domen amazon.pl, a także kindle.pl.

Czyli co by się zmieniło?
Podsumowując: otrzymalibyśmy tańszego, prawdopodobnie zlokalizowanego Kindla i większą ofertę eBookową, choć niekoniecznie znacznie tańszą niż jej papierowe odpowiedniki. Zmartwiliby się zapewne handlowcy z Allegro, bo pośredniczenie przestałoby się opłacać. Amazon z pewnością byłby dużym graczem, który wywołałby zamieszanie na naszym rynku - może więc Virtualo i spółka lub Nexto poczułyby presję rywala i wreszcie zaoferowały czytelnikom lepsze warunki. Poważny problem mogliby zacząć mieć polscy dystrybutorzy eCzytników, bo ciężko jest walczyć w kategorii cenowej z Kindle od Amazona.

A Wy co sądzicie? Amazon (i Kindle Store) w Polsce to zmiany na lepsze czy na gorsze? Bardziej boicie się zmonopolizowania rynku czy raczej uważacie, że wejście giganta z Ameryki zmobilizowałoby rynek do rozwoju? Zapraszamy do komentowania na naszym forum dyskusyjnym.

Komentarze (0) Trackbacki (1)

Zostaw komentarz